خبر جميل لمحبي السفر والمغامرة: انطلقت في وادي رم جنوب الأردن فعالية دولية تجمع بين القفز الحر من المناطيد والرياضات الجوية والتصوير من الجو.
يشارك فيها نحو 16 قافزاً وطيار باراموتور ومصوراً ومتخصصاً من عدد من الدول الأوروبية، واستمرت حتى 10 أكتوبر/تشرين الأول. وهي الأولى من نوعها في المنطقة، مستفيدة من الطبيعة الصحراوية والتكوينات الصخرية المميزة لوادي رم، أحد أبرز مواقع السياحة الطبيعية والمغامرات في جنوب الأردن.
نظّمت الفعالية سلطة منطقة العقبة الاقتصادية الخاصة بالتعاون مع شركة "Balloons Over Rum" وعدد من الأندية الأوروبية المتخصصة في الرياضات الجوية والقفز المظلي. البرنامج شمل القفز الحر من المناطيد ورياضة الباراموتور، إلى جانب التصوير الفوتوغرافي والمرئي من الجو.
ما أعجبني في الفكرة أنها لا تتوقف عند الصحراء: الزيارة تهدف أيضاً إلى تعريف المشاركين بمقومات العقبة السياحية، وربط تجربة وادي رم الصحراوية والجوية بالعقبة، ضمن ما يُعرف في جنوب الأردن بـ"المثلث الذهبي" الذي يضم العقبة ووادي رم ومدينة البتراء الأثرية.
لمن يخطط لرحلة إلى الأردن، يبدو أن الجمع بين الثلاثة في مسار واحد هو الطريقة الأذكى لرؤية الجنوب: البحر في العقبة، والصحراء في وادي رم، والتاريخ في البتراء.
المصدر: CNN بالعربية
Życie za granicą to przygoda, która bardzo wiele uczy o samym sobie, ale nikt nie mówi, że jest łatwo. Kilka razy zmieniałem kraj: mieszkałem w Hiszpanii, Stanach Zjednoczonych i Francji, a w końcu spędziłem osiem miesięcy w Wietnamie, ucząc angielskiego. Z tego wszystkiego wyniosłem kilka rad, które bardzo chciałbym był znać wcześniej.
Po pierwsze, jak najszybciej uporaj się z formalnościami. Pierwsze tygodnie to niekończąca się nuda urzędów, wiz i banków, a dopóki nie zamkniesz tego etapu, niczym się nie nacieszysz. Potem słuchaj i obserwuj: nie oceniaj i nie porównuj wszystkiego ze swoim krajem, bo to ty masz się zmienić, a nie miejsce.
Błąd, który popełnia wielu z nas, to trzymanie się wyłącznie ludzi z własnego kraju. To najwygodniejsze, ale zostawia cię w twojej bańce i dłużej zajmuje ci zrozumienie miejsca. Szukaj wspólnych zajęć z miejscowymi, korzystaj z aplikacji takich jak Meetup czy Couchsurfing, a przede wszystkim ucz się języka: to klucz, który zmienia nastawienie ludzi do ciebie.
Nie wszystko jest różowe — szok kulturowy prędzej czy później przychodzi — ale z cierpliwością i nowymi przyjaciółmi poczucie wykorzenienia mija. Ostatecznie wyjście ze strefy komfortu to jedna z najlepszych decyzji, jakie możesz podjąć.
Źródło: El Viaje de Mi Vida
Niektóre informacje podróżnicze zostają w głowie na dłużej, a ta z Diario del Viajero jest właśnie taka: na Wyspach Owczych istnieje rondo wewnątrz podmorskiego tunelu. Tunel nazywa się Eysturoyartunnilin i łączy Tórshavn na wyspie Streymoy z Runavík i Strendur na wyspie Eysturoy.
Liczby robią wrażenie. Tunel ma 11 240 metrów długości i dzieli się na trzy odnogi: 7460 metrów od Hvítanes do ronda, 2153 metry w kierunku Saltnes i 1625 metrów w kierunku Strendur. Najgłębszy punkt leży 187 metrów poniżej poziomu morza, a rondo znajduje się 72,6 metra pod powierzchnią fiordu. Przekrój ma 10,5 metra szerokości, jezdnia ma 7 metrów dla dwóch pasów, a żaden podjazd nie przekracza 5% nachylenia.
Inwestycja kosztowała 1,3 miliarda duńskich koron, czyli około 174 milionów euro, i była największą inwestycją infrastrukturalną w historii Wysp Owczych. Umowę z szwedzkim wykonawcą NCC podpisano 8 listopada 2016 roku, pierwszy wybuch miał miejsce 21 lutego 2017 roku, ekipy spotkały się pod dnem morskim 7 czerwca 2019 roku, a tunel otwarto 19 grudnia 2020 roku. Pośrodku stalowa rzeźba Tróndura Patursona o wysokości około 80 metrów otacza naturalny skalny filar, od którego rondo bierze nazwę.
Dla podróżnych praktyczna wiadomość jest taka: to czynna droga, więc nie można się zatrzymać, by zrobić zdjęcia. Według artykułu opłata za przejazd wynosi około 23 euro. W zamian trasa z Tórshavn do Runavík lub Strendur skróciła się z 55 do 17 kilometrów, a czas przejazdu z 64 do 16 minut, a z Tórshavn do Klaksvík z 68 do 36 minut. W 2025 roku przejeżdżało tędy codziennie około 6400 pojazdów.
Tekst dodaje ciekawostkę: to byłoby pierwsze i jedyne na świecie rondo w podmorskim tunelu, dopóki Norwegia nie otworzy liczącego 26,7 kilometra tunelu Rogfast, zaplanowanego na lato 2033 roku. Podoba mi się, jak kraj liczący około 55 tysięcy mieszkańców zmienił codzienność jedną inwestycją.
Źródło: Diario del Viajero
Jeśli planujesz lot za granicę albo do domu na święta, warto przeczytać najnowszy artykuł The Points Guy, zanim klikniesz przycisk rezerwacji. Starszy reporter lotniczy Sean Cudahy informuje, że ceny biletów lotniczych wzrosły średnio o 23% od czasu, gdy wojna w Iranie podniosła światowe ceny ropy. Według prognozy Hoppera krajowe loty na Święto Dziękczynienia są droższe o około 31% niż rok temu, a bilety na Boże Narodzenie i Nowy Rok kosztują średnio około 23% więcej niż w poprzednim sezonie świątecznym.
Rada jest prosta. Rezerwuj jak najszybciej, ale zostaw sobie możliwość zmiany rezerwacji, jeśli cena spadnie. Większość dużych linii lotniczych pozwala na zmiany lub anulowanie, więc lepiej unikać podstawowych taryf, które to ograniczają. Niektóre narzędzia AI do śledzenia cen potrafią też automatycznie odzyskać oszczędność, jeśli cena spadnie po zakupie. Według śledzenia TPG z Points Path ceny od sierpnia utrzymują się na wysokim, ale w miarę stabilnym poziomie, a w zeszłym roku zarówno ceny za gotówkę, jak i za mile wzrosły gwałtownie w ostatnich tygodniach przed świętami.
Dzień wylotu ma równie duże znaczenie jak data rezerwacji. Na Święto Dziękczynienia najtańszym dniem wylotu jest poniedziałek 23 listopada, a powrót najlepiej zaplanować na Black Friday lub na następny wtorek. Niedziela 29 listopada prawdopodobnie będzie najdroższa, około 40% droższa niż Black Friday. Na Boże Narodzenie i Nowy Rok najdrożej mają kosztować weekendy przed i po Bożym Narodzeniu oraz niedziela 3 stycznia, a dni robocze wokół świąt są zwykle najtańsze.
Artykuł zwraca też uwagę, że przy zakłóceniach pogodowych linie lotnicze często nie pokrywają kosztów hoteli, posiłków ani taksówek, a nowe federalne przepisy obowiązujące od tego miesiąca mogą ograniczyć odszkodowania za opóźnienia spowodowane usterkami technicznymi. Odwołania lotów osiągnęły w 2026 roku najwyższy poziom od czterech lat, dlatego warto rezerwować kartą kredytową z ubezpieczeniem podróży i jeszcze przed końcem roku wykorzystać kredyty linii lotniczych lub hoteli, które wkrótce wygasają.
Osobiście najbardziej przydatne wydało mi się przypomnienie, by porównywać daty, lotniska, a nawet kierunki w narzędziach takich jak Google Flights czy Kayak, zamiast najpierw ustalać plan, a dopiero potem martwić się ceną. Jeśli mieszkasz za granicą i co roku wracasz do domu, kilka dodatkowych dni elastyczności może znaczyć więcej niż jakikolwiek kupon.
Źródło: The Points Guy
W górach prefektury Tokushima, na wyspie Shikoku, leży wieś, która z daleka wygląda jak każda zwykła wieś: dzieci zebrane w sali szkolnej, mamy pielęgnujące ogrody, starsi ludzie czekający na autobus. Z bliska widać, że to same lalki. To Nagoro, które VnExpress przedstawił 9 października 2026 roku w dziale podróżniczym.
Wieś nazywa się „wsią stracheł”, bo jest w niej więcej stracheł niż mieszkańców. Mieszka tu już tylko około 30 osób, a stoi około 350 postaci z materiału, różnej wielkości, przedstawiających dorosłych i dzieci przy codziennych zajęciach, jak praca na polach ryżowych czy rozmowy przy studni. Przyczyną są wyjazdy do miast i starzenie się społeczeństwa. Szkoła podstawowa została zamknięta z powodu braku uczniów, a teraz lalki siedzą w ławkach.
Historia zaczęła się około 30 lat temu, gdy mieszkanka Tsukimi Ayano zrobiła strach na wróble na rodzinne pole ryżowe, używając zamiast słomy starych ubrań ojca. Ponieważ figury często mylono z prawdziwymi ludźmi, zrobiła kolejne, w innych strojach i pozach, a dołączyli do niej inni mieszkańcy. Według Organizacji Turystycznej Shikoku każda figura ma zarejestrowane imię, charakter i własną historię. Pani Tsukimi mówi: „Robienie lalek było moim hobby. Nigdy nie myślałam, że moje hobby przerodzi się w coś takiego”.
Nagoro ma ponad 1000 opinii w Google. Wielu odwiedzających uważa to miejsce za wyjątkowe, a niektórym cicha przestrzeń wydaje się trochę upiorna, zwłaszcza w deszczowe dni. W pobliżu są dwuczęściowy most z lian Oku-Iya, góra Tsurugi o wysokości ponad 1900 m, wąwóz Oboke i dawna wieś Ochiai.
Osobiście uważam, że to bardzo szczególny sposób, by spojrzeć na to, jak japońska prowincja stopniowo pustoszeje.
Źródło: VnExpress
Są wiadomości podróżnicze, które poprawiają humor już z rana, i ta opublikowana przez NiT jest jedną z nich. Manolita, hiszpańska babcia w wieku 89 lat, zawsze marzyła o Rzymie, a jej wnuk Jordi Rodriguez Moreno, twórca treści znany z filmów z nią, postanowił spełnić to marzenie.
Ta podróż ma szczególne znaczenie: to pierwszy lot Manolity i pierwszy raz, kiedy opuszcza Hiszpanię. Marzenie obejmowało spacer ulicami miasta, degustację lokalnych potraw i wizytę w Watykanie. Jordi ogłosił wyjazd w poruszającym filmie na tydzień przed publikacją artykułu.
W kolejnych dniach dzielił się drobnymi chwilami: ona w samolocie, w hotelu, jedząca po raz pierwszy carbonarę w Rzymie i zwiedzająca Koloseum. Planowano też wizytę w Watykanie i spokojne zwiedzanie miasta. Artykuł nie podaje dat podróży, jej długości ani kosztów, więc skupię się na istocie tej historii.
Poruszyła mnie jej prostota. To nie luksusowa trasa ani lista porad, jak oszczędzać; to człowiek, który w wieku 89 lat przeżywa pierwszy raz, przechowywany przez dekady. Dla tych, którzy mieszkają za granicą albo mają starszych krewnych daleko od domu, to przypomnienie, że nigdy nie jest za późno, by wyruszyć w podróż, którą odkładali.
Jeśli macie dziadków lub rodziców z wymarzonym celem, to może dobry moment, by zapytać ich, dokąd chcieliby pojechać.
Źródło: NiT
Barcelona przyjmuje rocznie około 16 milionów turystów, czyli prawie dziesięciokrotność liczby mieszkańców. Lokalna ludność od dawna jest przeciążona, a część protestów z ostatnich lat polegała na opryskiwaniu turystów plastikowymi pistoletami na wodę w zatłoczonych miejscach. Według relacji detikTravel, powołującego się na The Independent, miasto próbuje teraz nowego podejścia, które uważam za ciekawe do obserwowania.
Obowiązujące przepisy są dość surowe. Od 2015 roku w centrum zakazana jest budowa nowych hoteli, do 2028 roku ma zostać wycofanych około 10 000 zezwoleń na krótkoterminowy wynajem, a w 2029 roku liczba terminali dla statków wycieczkowych spadnie z siedmiu do pięciu. Opłata turystyczna wynosi obecnie 12 euro za noc i ma wzrosnąć do 15 euro w 2029 roku.
Nowe podejście dotyczy promocji. Rada turystyki zmieniła nazwę kampanii z „Visit Barcelona” na „This is Barcelona”. Platforma podaje informacje o historii, lokalnych tradycjach, transporcie i dostępności oraz poleca miejsca zgodnie z zainteresowaniami użytkownika, podobnie jak Netflix poleca filmy. Różnica polega na tym, że system uwzględnia też tłok: jeśli jakieś miejsce jest zbyt zatłoczone, turyści są kierowani do spokojniejszych. Miłośnikom kultury proponuje się na przykład, oprócz dzieł Gaudiego i Dzielnicy Gotyckiej, muzea, festiwale, koncerty muzyki klasycznej oraz wyjątkowe restauracje i bary w innych częściach miasta.
Prezes Barcelona Turisme, Mateu Hernandez, mówi, że przez ostatnie 15–20 lat rozmowa o turystyce skupiała się zbyt mocno na negatywnych skutkach, a media społecznościowe sprawiają, że ludzie tłoczą się w tych samych wirusowych miejscach. Odwiedzających zachęca się, by wybierali bardziej różnorodne doświadczenia i szanowali mieszkańców oraz tradycje, na przykład zachowując ciszę podczas festiwali.
Dla tych z nas, którzy lubią podróżować, przesłanie jest jasne: najbardziej zatłoczone miejsce nie jest koniecznie najbardziej zapadające w pamięć.
Źródło: detikTravel
Przeczytałam na TABIZINE artykuł o jednodniowej wycieczce do wodospadów Niagara, którą odbyła samotnie podróżująca kobieta. Autorka, fumi, wzięła udział w wyprawie na początku kwietnia 2026 roku, a artykuł ukazał się 24 września. Ponieważ może to pomóc osobom wahającym się między zagraniczną wycieczką zorganizowaną a samodzielnym wyjazdem, postanowiłam go tutaj streścić.
Zarezerwowała "jednodniową wycieczkę do wodospadów Niagara z Toronto" na stronie VELTRA, z przewodnikiem mówiącym po angielsku. Zadecydowały wysokie oceny, możliwość powrotu tego samego dnia z centrum Toronto oraz spacer po miasteczku i degustacja syropu klonowego. Rano trzeba się zebrać i wsiąść do autokaru między 8:00 a 8:15, a odjazd jest o 8:30. Do pierwszego przystanku jest od godziny do półtorej, więc śniadanie warto kupić wcześniej.
Program obejmuje około godziny czasu wolnego w Niagara-on-the-Lake, miasteczku z ulicami w brytyjskim stylu, potem sklep z pamiątkami, gdzie można spróbować syropu klonowego, a na końcu wodospady. Tam po około 30 minutach jazdy autokarem jest czas wolny na posiłek i spacer; ponieważ krople wody rozpryskują się na ubranie, przyda się kurtka z kapturem. Na koniec około 40 minut spędza się na Clifton Hill, pełnym domów strachu i sal gier, a potem około dwóch godzin autokarem wraca się do Toronto.
Standardowa cena dla dorosłych (12–64 lata) wynosi od maja do października 9267 jenów (po 15% zniżki na dzień 24 września), a od listopada do kwietnia 13 660 jenów. Rejsy i wycieczki za wodospad to osobne przeżycia, których zawartość zmienia się w zależności od sezonu i warunków, dlatego trzeba to sprawdzić wcześniej.
Autorka podsumowuje, że wyjazd pozwolił jej w jeden dzień zobaczyć nie tylko wodospady, ale też kawiarnie i pamiątki; transport zapewniała wycieczka, a czas w każdym miejscu mogła wybierać sama, co idealnie pasowało do samotnej podróży. Osobiście uznałam za bardzo praktyczną wskazówkę, by w aplikacji mapowej zaznaczyć przystanek autokaru powrotnego.
Źródło: TABIZINE
Zwrócił moją uwagę zestaw Açelyi Kirezci na Gezimanya: dziesięć malowniczych i ciekawych dróg świata. Artykuł ukazał się na początku sierpnia i odżywia ciekawość tras, o których myślimy jeszcze po wakacjach. Oto te, które najbardziej zapadły mi w pamięć.
Droga Chizhou w chińskiej prowincji Anhui ma około 120 kilometrów i nazywana jest także Sky Road, bo wygląda, jakby biegła nad chmurami. Atlantycka Droga w Norwegii składa się z ośmiu mostów łączących małe wysepki; najbardziej znany punkt, most Storseisundet, ma 260 metrów. Rumuńska Transfăgărășan ma około 90 kilometrów, została zbudowana w latach 70. z powodów strategicznych i ze względu na śnieg zwykle jest otwarta tylko od lipca do października.
Droga na Wybrzeżu Amalfitańskim (SS163) we Włoszech ma około 50 kilometrów i łączy Positano, Amalfi i Ravello. W RPA Chapman's Peak Drive ma zaledwie 9 kilometrów, ale 114 zakrętów. W Stanach Zjednoczonych Pacific Coast Highway biegnie na długości około tysiąca kilometrów, a najdziksza część to Big Sur. Islandzka Ring Road ma 1322 kilometry i okrąża cały kraj.
W japońskim Nikkō słynie droga Irohazaka z 48 ostrych zakrętów, które odpowiadają 48 znakom japońskiego alfabetu kana; przy każdym zakręcie stoi tablica z odpowiednim znakiem. Wielka Droga Oceaniczna w Australii ma około 240 kilometrów i została zbudowana jako pomnik żołnierzy wracających z I wojny światowej. Listę zamyka przełęcz Los Caracoles między Chile a Argentyną: na wysokości około 3200 metrów przecina Andy, a po chilijskiej stronie ma 29 ostrych zakrętów.
Wartość takich zestawień polega na tym, że podsuwają pomysły na kolejną podróż, nawet jeśli nie można wyruszyć od razu. Dla osób mieszkających za granicą mogą też być dobrym sposobem na znalezienie trasy na weekend. Którą z tych dróg chciałbyś przejechać?
Źródło: Gezimanya
Pakowanie na krótki wyjazd to jedna z tych rzeczy, w których łatwo przesadzić. Dlatego z zainteresowaniem przeczytałem poradnik Anny Szubińskiej na Podróże.pl o tym, jak spakować się na trzy dni do małego plecaka. Założenie jest proste: jedna osoba, dwie noce w hotelu lub apartamencie i zwykłe zwiedzanie. Wyjazd zimowy, trekking czy uroczystość wymagają innego zestawu.
Pierwsza rada dotyczy przewoźnika. Sprawdź liczbę dozwolonych sztuk bagażu, wymiary i limit wagi, bo pojęcie bagażu podręcznego bywa niejednoznaczne. W artykule jako przykład podano Ryanaira, który w każdej taryfie dopuszcza jedną małą sztukę do 40 × 30 × 20 cm pod fotelem. Samo oznaczenie „20 litrów” nie wystarczy, więc plecak trzeba zmierzyć po spakowaniu.
Najobszerniejsze rzeczy najlepiej mieć na sobie: długie wygodne spodnie, pierwszą koszulkę, bluzę i sprawdzone buty. W plecaku lądują dwie dodatkowe koszulki, trzy zmiany bielizny, dwie lub trzy pary skarpet, lekki komplet do spania, jeden zapasowy dół, mała kosmetyczka, telefon z ładowarką, dokumenty, karta, leki i cienki worek na brudną bieliznę. Ubrania powinny do siebie pasować, a prania nie warto planować jako ratunku.
W kosmetyczce liczą się płyny: bezpieczny punkt wyjścia to pojemniki do 100 ml w przezroczystej torebce do 1 litra, przy czym liczy się pojemność opakowania, a nie ilość zawartości. Warto też zostawić miejsce na powrót, bo dochodzą pamiątki i drobne zakupy.
Najbardziej podoba mi się pytanie kontrolne autorki: nie „czy to się przyda?”, tylko „kiedy tego użyję?”. Jeśli rzecz nie ma miejsca w planie, zostaje w domu. Wyjątek stanowią leki, dokumenty i ochrona przed przewidywaną pogodą. To dobra zasada także dla tych, którzy co roku wracają z zagranicy z za ciężką walizką.
Źródło: Podróże.pl
Magazyn Вокруг света opublikował relację z podróży Kariny Naumkiny po Kambodży, trwającej dziewięć dni. Autorka mieszka w Tajlandii, a podróż odbyła się w kwietniu 2025 roku. Wypisałem z artykułu to, co najbardziej przyda się osobom myślącym o takiej trasie.
Pierwszego dnia nie zaplanowała nic: zameldowanie w hotelu, spacer i zakup lokalnej karty SIM. Większość czasu spędzili w Siem Reap. W Parku Angkor, który według UNESCO ma około 400 kilometrów kwadratowych, zamówili indywidualną wycieczkę z przewodnikiem mówiącym po rosyjsku. Dwa bilety i kierowca na cały dzień kosztowały około 170 dolarów. Wśród zapamiętanych miejsc są Ta Prohm, gdzie drzewa przerastają przez mury, Theam's Gallery (wstęp 5 dolarów) oraz centrum APOPO, gdzie afrykańskie gigantyczne szczurki wykrywają materiały wybuchowe. Wycieczka do APOPO trwa około godziny i kosztuje 10 dolarów.
Wieczorem w Siem Reap można pójść do cyrku Phare bez zwierząt (bilety za 18–38 dolarów, codziennie o 20:00; część dochodu idzie na szkołę sztuki dla dzieci z rodzin z trudnościami) albo na pokaz Apsara z kolacją, za 30–35 dolarów. Potem autobus do Phnom Penh, około pięciu godzin, bilety dla dwojga kosztowały około 48 dolarów. W stolicy odwiedziła Pomnik Niepodległości i Muzeum Tuol Sleng (wstęp 5 dolarów, audioprzewodnik kolejne 5 dolarów), gdzie, jak radzi, warto poświęcić dużo czasu.
O jedzeniu: lok lak, marynowana wołowina z ryżem i warzywami, oraz amok, pikantne danie z rybą lub owocami morza pieczone w misce z liścia bananowca. Obiad kosztował 5–10 dolarów, a autorka poleca małe kawiarnie, w których jada wielu miejscowych. Hotele w centrum ze śniadaniem kosztowały około 30 000 rubli, a cały budżet dla dwóch osób wyniósł około 135 000 rubli.
Dwie rady szczególnie mi się spodobały: zacząć przygotowania około pół roku wcześniej oraz nie dawać pieniędzy dzieciom żebrzącym na ulicy, tylko wspierać organizacje charytatywne. Praktycznie i po ludzku.
Źródło: Вокруг света
Planuję właśnie krótki wyjazd w październiku i wpadła mi w ręce lista Lonely Planet, która naprawdę rozbudziła moją ciekawość. Zamiast typowych plażowych kierunków chodzi w niej o miejsca, w których to sama jesień jest powodem podróży.
Najmocniej zapadły mi w pamięć trzy obrazy. Pierwszy to Park Narodowy Gauja na Łotwie z zamkami wśród złotych liści i spływami kajakowymi, dopóki rzeka nie zamarznie. Drugi to Exmoor w Anglii, który nocą staje się pierwszym w Europie rezerwatem ciemnego nieba, a w połowie października organizuje nawet Dark Skies Festival. Trzeci to Umbria, gdzie po letnim sezonie turystycznym wreszcie znów jest miejsce na trufle, kasztany, wino Sagrantino i festiwal Eurochocolate w Perugii.
Do tego dochodzą Kopenhaga z kulinariami i Nocą Kultury, Gozo na nurkowanie w jeszcze ciepłej wodzie, Zermatt z ostatnimi wędrówkami i pierwszym narciarstwem na lodowcu oraz Słowenia na kąpiele leśne między Bohinjem a termami.
W tej liście podoba mi się to, że myśli porami roku, a nie tylko zabytkami. Jest mniej ludzi i lepsze światło, i czuć, dlaczego warto ruszyć w drogę właśnie teraz. Na razie stawiam na Umbrię albo Słowenię. A Exmoor zachowuję w pamięci na gwiaździstą noc.
Źródło: Lonely Planet